o onionchoco

Pamiętam różowy barszcz prababci ze skwarkami i kopcem ziemniaków. Jadłam go z kotką. Najpierw z mojej miski, przy stole. Potem z jej, za oknem. I agrest z krzaka. Czasami jeszcze zielony. Podrapane kolana i czereśnie z drzewa. Doglądanie pomidorów, czy już są. Dzieciństwo. Prostota. Wtedy wszystko samo szło. Czyste przyjemności. Może dziś też uda się coś zapamiętać. I pokazać.

Uwielbiam domowe gotowanie. To najprostsze. Tylko dla nas dwojga. Po długich godzinach za biurkiem. Obieranie. Otwieranie. Mycie. Skwierczenie. Cedzenie. Najbardziej krojenie. Jest w tym coś magicznego. Powstaje coś nowego. Apetyt. Zapach. Kolor. Natura wie co dobre. Trzeba próbować. Wszystkiego. Korzystać z instynktu. Uczyć się smaków. Zapisywać ulubione.

Podobno jestem wybredna. Czasami. Kocham gulasz mojej mamy. Swoje zupy. Słodycze. Dobre restauracje. Czasami opowiem o tych wyjątkowych. Celebracja jedzenia. Spotkanie. Wybieranie. Czekanie. Smakowanie. To doświadczenie zupełnie innego świata. W domu decyduję ja. Karmię. Tam mistrzowie. Tworzą. Ilu miejsc bym nie zobaczyła, zawsze mam poczucie, że nie widziałam nic. Jest jeszcze tyle. Tych najlepszych. Tych przede mną.

Bez względu na to, co cię tu przygnało, mam nadzieję, że znajdziesz to, czego szukasz. Czasami będzie o dalekim świecie, czasami o tym co pod nosem. Będzie dobrze i prosto. Zgrabnie i po mojemu. Po Kasiowemu.
O jedzeniu. O gotowaniu. O intuicji. Często o leniuchowaniu i patrzeniu. O tym wszystkim, co chcę pamiętać i pokazać. Życzę wrażeń. Tych miłych. Oglądania. Korzystania z przepisów. Wracania.


Mail me: onionchoco@gmail.com