Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wege. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wege. Pokaż wszystkie posty

28.10.14

JARMUŻ. OWOC. CIECIERZYCA.

Budziłam się przy antonówce w karmelu z twarogiem i wanilią. Niektóre kawałki były tak kwaśne, że zaciskały oczy. Wtorek się zaczął.
Zdaje się, że poniżej zera. I zaczyna wiać prawdziwą jesienią, taką co szczypie w gardło, wszędzie włazi, lepi się i kręci włosami.
Ubranie się zaczyna być czasochłonnym tematem. Zaczynam kompletować skarpetki, przynajmniej żeby kolorem pasowały. I płaszcz mi pięknie obłazi. Znaczę teren. Tu byłam, nim świat zgnił i nikomu już nie chciało się po nim chodzić.
Strasznie dużo się zaczyna, jeszcze więcej się kończy.
Mam jeden palec cieplejszy od drugiego. Mam co przykładać do przemarzniętego nosa.
Jestem jako tako przygotowana.


JARMUŻ. OWOC. CIECIERZYCA.
KALE. FRUITS. CHICKPEA.

Na dwie porcje:

ok. 70-100 g zielonego jarmużu
pół szklanki suchej ciecierzycy (zalanej zimną wodą i odstawionej na noc)
150-200 g winogron rodzynkowych
1 dojrzała gruszka
płaska łyżka masła
2 duże łyżki jogurtu bałkańskiego
2 łyżeczki miodu (u mnie dla pań lipowy, dla panów gryczany)
płaska łyżeczka przyprawy maroccan spice & rose (marks&spencer)
sól, cukier

Ciecierzycę wypłucz, przełóż do garnka, zalej zimną wodą i lekko posól. Gotuj na średnim ogniu pod przykryciem aż będzie miękka, około godziny. Ciecierzyca musi się "gryźć", lepiej żeby była za twarda niż za miękka.

W drugim garnku zagotuj wodę ze szczyptą soli i cukru i wrzuć wcześniej oczyszczony jarmuż (umyj i wytnij grube łodygi i największe nerwy).
Gotuj 1-2 minuty. Jarmuż można podać tu również na surowo, ale ja wolę go w wersji obgotowanej. Odcedź liście, przestudź i prowij na mniejsze kawałki.

Na małej patelni rozpuść masło. Winogrona oderwij od gałązek, wrzuć na patelnię i dodaj przyprawę. Przesmażaj na sporym ogniu ok 3 minuty.

Gruszkę pokrój w cienkie paski.

Wszystko ułóż na talerzu (jarmuż, ciecierzycę, gorące winogrona i gruszkę), dodaj łyżkę jogurtu i całość polej miodem. Well done :)


14.10.14

MIĘDZY BROKUŁEM A MŁODĄ KAPUSTĄ.

"Zdjęcie grzybów na IG powinno wyglądać ładnie. Zdjęcie grzybów na FB powinno pokazywać, że znalazło się więcej niż inni."
I powiedział mi to człowiek, którego kocham i który osiągnął już wiek inżyniera Karwowskiego (wiadomo, inżynier Karwowski miał 40 lat nawet kiedy był dzieckiem). Żołądek mi podszedł do gardła. Była chwila do obiadu.
Ja już chyba tego świata młodych nie rozumiem. Z wzajemnością.

Mimo wszystko, zjedliśmy, po staremu. Moje warzywo roku. Między brokułem a młodą kapustą. Brokuł gałązkowy vel Brokulik.
Miał w sobie słońce i wszystko, co najlepsze dla zdrowotności. Smakował młodzieńczym optymizm (a może to tylko echo tych grzybów).
Na pewno robił dobrze w środku. Ideał z pola.

Za brokulika, jak i za wszystko co jeszcze zielone, dziękuję Gospodarstwu Majlert.
Sadźcie tak dalej, a wszyscy będziemy zbawieni.





BROKUŁY GAŁĄZKOWE NA SŁODKO Z ORZECHAMI I CHILI
BROCCOLI RABE WITH HONEY, CHILI & HAZELNUTS

Na 2 osoby:

2 pęczki brokułów gałązkowych
garść orzechów laskowych (uprażonych, ostudzonych)
2 duże łyżki miodu nawłociowego (po łyżce na porcję)
1 duża łyżka masła
1/3 świeżego chili
szczypta soli i cukru

W dużym garnku zagotuj wodę z cukrem i solą. Brokuliki umyj pod bieżącą wodą, obetnij kilka milimetrów końcówek. Wrzuć brokuliki na 3 minuty na wrzątek.

W międzyczasie, na małym ogniu, roztop na patelni masło i dodaj chili. Wyjmij brokuliki z wody, odsącz na ręczniku papierowym i dodaj na patelnię. Przerzuć kilka razy, by warzywo równo pokryło się masłem i chili.

Wyłóż na talerze, obsyp orzechami i polej miodem. Podawaj z kromką ciemnego chleba.




6.10.14

JAJKO. RUKOLA. SZCZYPIOR Z KWIATKIEM.

Jakoś nie czuję tej jesieni. Ciążą mi tylko zgodnie powieki i poranki.
Podobno z południa idzie ciepło. Z południa zwykle idą dobre rzeczy. W ogóle dużo teraz dobrych rzeczy. Wiedziałam kiedy wrócić :)
Weekendowe śniadania to rytuał. Nie ma, że nie ma. Czasami są zwyczajne, czasami niezwykłe. Czasami prawie ich nie ma, ale wtedy są targi śniadaniowe na Żoli. Teraz już ich nie ma, więc i śniadania są w domu godniejsze.
Ostatnie wcale nie wyglądało na jesienne. Dużo soczystego chrupiącego, gorące jajko, grzanki i zielona pasta z rukoli.
Jaka jesień?! I niech tak zostanie.





ŚNIADANIE Z KWIATKIEM
FLOWERS FOR BREAKFAST

Na trzy porcje:

3 jajka
6 kromek chleba
szczypior czosnkowy (najlepiej kwitnący)
3 łyżki octu winnego (do gotowania jajek)

PASTA Z RUKOLI
ARUGULA SPREAD

Duża garść rukoli
10-15 dobrze uprażonych migdałów (ostudzonych)
sok z połówki małej cytryny
5-6 łyżek oliwy evo
sól, pieprz do smaku

Wszystkie składniki dokładnie zmiksować z połową soku z cytryny. Resztę dodawać w miarę potrzeby i własnego smaku. Doprawić solą i pieprzem.
Masa powinna być dość luźna, po odstawieniu na kilka godzin zgęstnieje i łatwo będzie się smarować na kanapce.

Do dużego rondla z szerokim dnem nalej wody (ok, 10-12 cm wysokości). Zagotuj z octem na sporym ogniu. Jajka wybij pojedynczo do miseczek.
Kiedy woda będzie bardzo mocno wrzeć wlej delikatnie jajka, jedno po drugim. Jeśli garnek nie jest bardzo szeroki, lepiej gotować jajka pojedynczo. Nie zmniejszając ognia, gotuj jajko 1,5-2 minut.

Kiedy jajka się gotują, opal kromki chleb nad ogniem. Posmaruj pastą z rukoli.

Wyjmij jajka łyżką cedzakową i odłóż na talerz, niech chwilę odpoczną. Nożyczkami delikatnie odetnij "farfocle" (powinno być ich bardzo mało).

Wyłóż na talerz grzanki z pastą i jajko. Posyp szczypiorem i kwiatami. Przed samym podaniem rozetnij delikatnie jajko nożem, żeby uwolnić żółtko. Smacznego.

29.6.14

TEN HUMMUS

Zanim Jeremy z córką wyruszą nad oceany.
Zanim uderzy piorun i zawyją syreny.
Zanim starsza pani zza lady w małym miasteczku da nam ostatniego całusa...

Lekki hummus pomarańczowy ze strączkami i szparagami. Pyszny.
Do zobaczenia, gdzieś tam w tłumie...





HUMMUS POMARAŃCZOWY ZE STRĄCZKAMI I SZPARAGAMI
ORANGE HUMMUS WITH BEANS & ASPARAGUS
Na 3 porcje:

HUMMUS:
puszka ciecierzycy (użyłam 400 g, Metelliana)
mały ząbek czosnku
sok z 1 pomarańczy
skórka z 1/4 pomarańczy
sok z 1/2 cytryny
duża łyżka pasty sezamowej
3-4 łyżki oliwy
2-3 plasterki papryczki chilli
sól do smaku

Ciecierzycę odsącz na sicie. Odłóż kilkanaście fasolek do dekoracji. Pozostałą część włóż do blendera, razem z czosnkiem, papryczką, skórką pomarańczową, pastą sezamową i oliwą. Sok z cytryny i pomarańczy wyciśnij, dodaj połowę do składników w blenderze. Miksuj na gładką, lekką masę, dodając kolejną porcję soku, aż do uzyskania właściwej konsystencji. Hummus powinien być lekki i kremowy, o konsystencji lekko ubitej śmietany. Gotowy hummus dopraw solą do smaku i wyłóż na talerze.

STRĄCZKI:
garść świeżego młodego bobu
2 garście świeżego młodego groszku
pęczek cienkich szparagów
1 łyżka masła
sól, pieprz do smaku

Warzywa oczyść i wrzucaj, każde oddzielnie, na wrzątek. Gotuj przez 4-5 minut, szparagi ok. 3 minut. Wszystko powinno zostać sprężyste i chrupiące. Rozgrzej masło na patelni, wrzuć warzywa na minutę, dopraw solą i pieprzem do smaku. Przełóż na przygotowany hummus. Skrop oliwą i podawaj,
bez dodatków lub z grzanką. Smacznego!


15.1.14

KRÓLIK Z KAPELUSZA CZYLI BURAK

Nuda, nudzenie, a nawet nudności! Ostatnio mam wszystko naraz.
Jak to? Świat jest przecież piękny, ja z natury optymistyczna i jem tylko świeże jedzenie. (punkt ostatni jest akurat prawdziwy).

Może to ta pogoda? Tak, to na pewno ona. Wysysa z człowieka wszystko co dobre, napycha się i robi nieprzyjemna. Potem odpuszcza i efekt jojo gwarantowany. Za jeden dzień lepszy, dwa gorsze. To na bank przez nią od tygodni mam za luźną gumę w gaciach i przez nią tak obrzydliwie zaniedbuję bloga.

Czuję się trochę usprawiedliwiona. Przynajmniej na tyle, żeby nic z tym nie robić. Chociaż nie, nie takie nic. Intensywnie przekopuję archiwa.
Muszę przyznać, że są tam rzeczy dobre…Widać wtedy też miałam nudności, skoro zachomikowałam je aż do dziś. Pora wyciągną królika z kapelusza!
Tym razem nie dosłownie. Dziś będzie burak. Idealnie do mnie pasuje…


PIECZONY BURAK Z OWOCAMI I KOZIM SEREM
ROASTED BEET WITH GOAT CHEESE AND FRUITS

Na 3-4 porcje:

1/2 główki sałaty lollo rosso
2 spore buraki buraki (upieczone wg TEGO przepisu)
150 g koziego twarogu
150 g ciemnych winogron
100 g świeżych malin
4 łyżki prażonych pestek dyni

Sos:
100 ml dobrej oliwy
50 ml białego octu winnego
płaska łyżeczka miodu

Buraki upiecz, wyjmij z folii i ostudź. Sałatę umyj i osusz. Na suchej patelni upraż lekko pestki dyni (ok 2-3 minuty od wrzucenia na rozgrzaną patelnię)
i odstaw do wystygnięcia. Oliwę wlej do słoiczka, dodaj ocet i miód. Dobrze zakręć i potrząsaj, aż utworzy się gęsty, gładki sos.
Obierz buraki i pokrój w plastry, albo, tak jak na zdjęciu, przekrój prawie do końca wzdłuż na cztery części. Dodaj porwaną sałatę, przekrojone na pół winogrona i maliny. Serek kozi włóż do miski, dopraw lekko białym pieprzem i uformuj małe kuleczki. Ułóż ser na sałatce, posyp pestkami i polej sosem. Gotowe.
Zimą można zastąpić świeże maliny sosem z mrożonych. Wystarczy je rozmrozić, lekko posłodzić i przetrzeć na gładko przez bardzo drobne sitko.



29.11.13

JA MAM LATO, MALINY I KREM

Zanim sypnie po pas, zanim ziemię skuje lód, zanim to i owo nam odmrozi. Przypomnijmy sobie jak było pięknie. Wtedy kiedy truskawka słała się gęsto, było malinowo, jagodowo. Można było występować z wolnej stopy, odsłaniając to i tamto. Dużo było wtedy można. Dzień wygrywał z nocą.
Okna stały otworem.
Teraz jest gorzej, ale będzie lepiej. Bo będzie śnieg. Na ulicach przybędzie bałwanów. Będziemy skrobać aż wióry polecą. Oczywiście będzie też na co narzekać, bo w końcu przecież wrócą te nieznośne upały! A jak już wrócą to będziemy jeść owoce z kremem z koziego twarogu ;-)
Smacznego.


LETNIE OWOCE Z PŁATKAMI I KOZIM KREMEM
RED FRUITS, OATS & GOAT CHEESE CREAM

Na 4-5 porcji:
450 g świeżych truskawek
300 g świeżych malin
250 g świeżych borówek
150 g świeżych porzeczek
Szklanka mieszanych płatków owsianych
200 g twarogu koziego
350 ml śmietany 30%
3-4 płaskie łyżeczki cukru pudru
sok z limonki (kilka łyżeczek do smaku)

Utrzyj serek z cukrem pudrem na gładką masę. Dodaj śmietanę i dokładnie połącz w krem bez grudek. Jeśli masa nie będzie wystarczająco gładka przetrzyj ją przez drobne sitko. Dodaj soku z limonki do smaku i odstaw do lodówki.
Owoce oczyść i umyj, truskawki pokrój w spore kawałki. Przełóż do miseczek lub słoików, dodaj zimny krem i posyp płatkami. Owoce mogą być dowolne, według uznania, ważne żeby przeważały słodkie nad kwaśnymi.


20.11.13

BRUKSELKA W BALSAMICZNEJ GLAZURZE Z MIGDAŁAMI

Haha, już widzę wasze miny ;-) Ale, ale, to wpis okraszony sukcesem. Możecie otworzyć oczy. Udało się!

Po latach zmagań z duchami przeszłości. Po dekadach odwracania głowy i zatykania nosa. Oswoiłam koszmar każdego przedszkolaka. Przemieniłam maziowate kulki w kolorze ścierki w naprawdę smaczny dodatek. Słodko-kwaśną nutą pokonałam obezwładniający zapach nieuchronnego koszmaru.

Walczyłam ze sobą długo, żeby w ogóle sięgnąć po brukselkę. Była ucieleśnieniem całego bezsmakowego zła przedszkolno-szkolnych stołówek. Jedyną konkurencją dla potworów z szaf i kościstych czarownic spod łóżek. Z drugiej strony, leżała tak niewinnie w zielonych skrzynkach i ślicznie wygląda na jesiennym straganie. Czy ja w ogóle pamiętam i wiem jak ona naprawdę smakuje? Nie może być aż taka zła. Może jednak spróbować?

Pomyślałam, że co ma być to będzie. Najwyżej znów poczuję się jak pięciolatka przed drzemką. Pogrzebałam po internecie w poszukiwaniu inspiracji. Wymyśliłam własny sposób na brukselkę. Mówiąc skromnie, wyszła świetnie. Chyba odczarowałam żabę!

Polecam przepis każdemu, kto na słowo brukselka reaguje płaczem ;-)




BRUKSELKA W BALSAMICZNEJ GLAZURZE Z MIGDAŁAMI
BALSAMIC GLAZED BRUSSELS SPROUTS

Na 2 małe porcje:

10 brukselek
10 migdałów potłuczonych
2 spore łyżeczki masła
1 łyżeczka miodu akacjowego
8-10 łyżeczek octu balsamicznego

Brukselki obierz z zewnętrznych liści, przekrój na pół wzdłuż. Na małej patelni rozpuść jedną łyżeczkę masła.Obsmażaj brukselkę na średnim ogniu do zrumienienia, ok. 5 minut. Dodaj drugą łyżeczkę masła, miód i balsamico. Zmniejsz ogień i redukuj do kleistej glazury, ok. 10 minut. Przełóż na talerz
i posyp migdałami. Gotowe. Podawaj z białym pieczywem.
Nawet się nie zorientujesz kiedy znikną :-) Smacznego.



10.11.13

ZMORA CZERWONEGO KUBEŁKA I BOLETUS BADIUS W OCCIE

Tegoroczny wypad na grzyby był idealnie niezaplanowany. Poczuliśmy zew lasu i już było zdecydowane. Grunt to zwlec się z łóżka, potem to już jakoś będzie. Było ciemno i ciężko. Jak zwykle, kiedy muszę wstać przed 9. W drodze wcale nie lepiej, ulewa. Czy chodzenie po lesie w taką pogodę to na pewno najlepszy pomysł? Oczami wyobraźni widziałam spływające na mnie potoki pełne kleszczy… Dojechaliśmy.

Przestało padać. Jeszcze tylko litr płynu antykleszczowego na siebie. Szkoda, że nie można się go napić, tak na wszelki wypadek. Zakładamy kalosze
i kaptury. Przecieramy zapiaszczone oczy. Ruszamy. Wraz z nami wesoła gromada posiadaczy czerwonych kubełków z zagubioną w gęstwinach panią Heleną w roli głównej, której nawołujący mąż prześladował nas pół dnia…

Nie ma nic. Ani jednego. O! jeden jest. Mały, śliczny. I znowu nic. I idziemy. I idziemy. O i znowu jeden, ale robaczywy. Idziemy w inne miejsce. Razem z nami odbijające się od drzew jak echo, Helenooo... Idziemy, idziemy. Okulary mi kompletnie zaparowały... I są dwa. I jeszcze dwa. O! i tam kolejne.
I tak chodziliśmy. I zbieraliśmy. Aż w końcu znowu zaczęło padać.

Przestaliśmy zbierać. Zaczęliśmy jeść. Jak na wyprawę do lasu przystało, śniadanie na mchu musi być. Śniadanie było, ale w samochodzie, bo pada. Kanapki z wędzonym twarogiem, pasta z makreli, sałatka, ogórki, ciastka z migdałami i obowiązkowo, herbata z termosu. Spać mi się zachciało po tym wszystkim. Ale nie ma lekko. Znowu idziemy.

Chodziliśmy i zbieraliśmy. Im dalej w las tym więcej grzybów. I kolejne. Za górką. I każdy piękny jak ten pierwszy. I znów nawoływania: Helenooo!
Brak odzewu. My dalej zbieramy. Aż wyszło słońce. I późno się zrobiło. Wróciliśmy do samochodu. Obejrzeliśmy koszyki. Uśmiechnęliśmy się do siebie
i w drogę. Wróciliśmy do domu. Nasze grzyby z nami. Ciekawe czy pani Helena też jest już w domu…?

Część zbiorów poszła do suszenia. Najmniejsze kąski skończyły w marynacie. Czekają na Święta. Zbieraliście w tym roku?




KAPELUSZE PODGRZYBKÓW W OCCIE
MARINATED WILD MUSHROOMS

Małe podgrzybki (ile się uzbierało)
liście laurowe
ziarna czarnego pieprzu
ziele angielskie
cebula
ocet 10%
woda
słoiki ok. 170 ml

Grzyby oczyść, umyj szybko pod bieżącą wodą i włóż do głębokiego garnka. Zalej niewielką ilością wody i zagotuj. Uwaga, lubią się mocno spienić. Zmniejsz ogień i gotuj jeszcze ok. 15 minut. W tym czasie przygotuj marynatę.

Ilość zalewy zależy od ilości grzybów, ale zwykle zużywam jej niewiele. Robię marynatę na oko, ważne żeby trzymać się proporcji płynnych składników 3:1. 3 porcje wody na 1 porcję octu. Przyjmijmy, że mamy szklankę octu na trzy szklanki wody. Na pewno wystarczy na 5 słoiczków.

Wlej płyny do garnka, dodaj 15 ziarenek pieprzu, 5 ziaren ziela angielskiego, 5 liści laurowych złamanych na pół i jedną sporą cebulę pokrojoną w paski. Zagotuj zalewę i trzymaj na ogniu jeszcze kilka minut, aż cebula będzie przezroczysta.

Odcedź grzyby. Na dnie każdego słoika ułóż cienką warstwę cebuli i jeden liść laurowy. Przełóż do słoika gorące grzyby. Dodaj po 3 ziarna pieprzu
i po jednym ziela angielskiego. Zalej gorącą marynatą, przykryj resztą cebuli, szczelnie zamknij i odstaw do wystygnięcia. Przygotowane grzyby przechowuj w lodówce lub w spiżarni przynajmniej 2 tygodnie a najlepiej do Świąt. Smacznego.


28.10.13

MARCO PIERRE WHITE: GRUSZKI GOTOWANE W WINIE

Już nie gorące lato, ale jeszcze nie zatęchła jesień. Wełniany płaszcz wciąż zamknięty w szafie, ale wiewiórki przezornie puchacieją.
Stragany wciąż pełne życia, choć kolory już bardziej wytrawne…

To dobry czas. Pogoda rozpieszcza. Drzewa łysieją z godnością. Nie lubię jesieni, choć teraz całkiem mi dobrze. Może tak być do grudnia.
Potem śnieg do stycznia. A potem już wczesna wiosna. To by mi pasowało. I żeby zawsze były gruszki. Teraz gruszki smakują najlepiej.

Choć nikt nie powie tego głośno, szarlotki już się przejadły :-) Może gruszki w winie z wanilią? Tak u mnie teraz smakuje jesień!
W przepisie mojego Mistrza, Marco Pierre White’a.


GRUSZKI GOTOWANE W WINIE
PEARS POACHED WITH VANILLA

Na dwie porcje:
2 duże gruszki, niezbyt dojrzałe, z ogonkami
350 ml białego wytrawnego wina
150 g cukru pudru
pół łyżeczki pasty z wanilii

Przygotowanie:
Owoce delikatnie obierz nie obrywając ogonków. Do rondelka wlej wino, dodaj cukier i wanilię. Podgrzewaj powoli, aż cukier się rozpuści, a następnie zagotuj. Włóż całe owoce i przykryj je tak, by były zanurzone. Zagotuj.
Zmniejsz ogień do minimum i gotuj jeszcze przez około 10 minut, aż nóż będzie wchodził w owoce bez oporu. Postaw owoce w miseczkach, oblej winnym syropem i pozostaw do wystudzenia. Podawaj w temperaturze pokojowej.


6.6.13

Deser Nic na pożegnanie

Przed wyjazdem trzeba opróżnić lodówkę.
Nie lubię marnować jedzenia.
I siebie nie lubię marnować.
Wiosna powinna być zielona.
Trzeba o to dbać.
Lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Spróbuję mądrze szukać.
Swojego miejsca…

W związku z owym poszukiwaniem blogowego sensu pewnie nie będzie mnie dłuższy czas. Pewnie wrócę. Mam nadzieję. Pewnie trochę odmieniona. Wierzę, że będzie lepiej. Dla Was i dla mnie. Nie będę się mazać i rozpisywać, choć pewnie zasługujecie na wyjaśnienia. Może później. 

Dziękuję tym, którzy byli ze mną, oglądali i czytali. Mam nadzieję, że poczekacie i jeszcze tu wrócicie.
Ja idę szukać. Po drodze będę Was odwiedzać.

Ściskam gorąco. 
Życzę niepoprawnie upalnego lata. 
Gorących nocy do rana. 
Muuuuuua!

Dziś udany deser z nieudanej bezy. Wszystko siadło, tylko piękna skorupka została. Nie mogła się zmarnować.
Z bitą śmietaną i truskawkami smakowała jak najlepszy wypiek ;-)

PSss... Bardzo dziękuję Ani ze sklepu Casa Bianca za piękny prezent, w którym zaserwowałam deser. Zapraszam Was do buszowania po sklepie ;-)


DESER NIC
NOTHING BUT SWEET DESERT

Na 4 porcje:

skorupka z nieudanej bezy o średnicy 24 cm
15-20 świeżych truskawek
350 ml śmietany kremówki
płaska łyżeczka cukru pudru

Śmietanę ubić z cukrem i przełożyć do miseczek. Bezową skorupkę pokruszyć na bitą śmietanę, udekorować truskawkami pokrojonymi w cienkie plasterki. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!
Smacznego.

29.5.13

RaBARAbara?

Malinowe serpentyny. Kwaśne miny.
Różowe okulary. Słodyczy gary.
Pragnienia do gaszenia. Szklaneczki do tulenia…

Póki jest, zamieniam go w boski napój. Dzielę z truskawkami i wanilią. 
Ktoś ma ochotę na słodko-kwaśne rabarabara? 

To całkiem dobry pomysł na długi weekend ;-)



KOMPOT RABARBAROWY Z TRUSKAWKĄ I WANILIĄ
RUBARB-STRAWBERRY DRINK

ok. 1 kg rabarbaru 
0,5 kg truskawek
120 g cukru
płaska łyżeczka pasty waniliowej
3 litry wody

Rabarbar i truskawki umyj, oczyść. Łodygi pokrój w kawałki ok. 1 cm, truskawki na ćwiartki. Włóż do dużego garnka, dodaj wanilię i zasyp cukrem. Zostaw na 30-40 minut. Dolej wodę i gotuj na średnim ogniu 40 minut. Przecedź przez drobne sitko, przelej do dzbanków. Smacznego.


17.5.13

Zielonkawy chłodnik z jajkiem, czyli ziółka i spółka.

Bez gadania, biorę się do gotowania!

Cieszy mnie perspektywa upalnego weekendu i wielkiego obżarstwa ;-)
Zajadajcie chłodniki i pamiętajcie o parasolach.






CHŁODNIK ZIOŁOWY Z JAJKIEM 
POLISH COLD SOUP "CHŁODNIK"

Na 3-4 porcje:
400 g kefiru
400 g kwaśnego jogurtu naturalnego
100 g śmietany 22%
szklanka bulionu warzywnego
1 ząbek czosnku
1/3 pęczka szczypiorku
1/2 pęczka koperku
1/3 pęczka natki pietruszki
garstka rukoli
10 listków bazylii
5 gałązek kolendry
5 łyżek oliwy
sól, pieprz

Połowę szczypiorku, koperku i natki zmiksuj z czosnkiem, kolendrą, bazylią i oliwą. Resztę składników dokładnie i bardzo drobno posiekaj lub potnij nożyczkami. Przełóż wszystko do garnka, zalej jogurtem, śmietaną i kefirem. Dokładnie wymieszaj i dolewaj chłodny bulion, tyle, żeby zupa nie była zbyt gęsta. Dopraw solą i pieprzem. Wstaw do lodówki na godzinę. Podawaj z ćwiartkami jajka na twardo, kurzego lub przepiórczego. Gotowe! 
Chłodnik dobrze jest zrobić dzień wcześniej. Przegryziony smakuje duużo lepiej, niż pierwszego dnia.

3.5.13

Frykasy Okrasy na 100. post

Sporo się już nagotowałam :-)
A ile się nie udało....
Więcej się udało.
Były wielkie rozczarowania.
Niespodziewane sukcesy.
Nawet zasłużone brawa.
Będzie więcej.
Jak długo będziecie jeść i czytać.

Świętuję z Okrasą. Zawsze jest ze mną kiedy dzieje się coś dobrego ;-)

Życzę Wam pięknego weekendu. Wkrótce kilka fotek z mojej wczesnej majówki. Było gorąco!



KREM Z PORÓW Z WĘDZONYM TWAROGIEM I OSTRYM MASŁEM*
LEEK CREAM SOUP WITH SMOKED CHEESE & CHILI BUTTER

Na 4-5 porcji:
600-650 g pora (tylko białe części)
1 ząbek czosnku
1/4 łyżeczki mielonej peperoncino rosso (albo chili)
1/2 cebuli
3 małe ziemniaki
100 ml białego półwytrawnego wina
1,5 szklanki bulionu warzywnego
100g śmietany 30%
1 łyżka oliwy
2 łyżki masła

Do dekoracji:
100-120 g wędzonego twarogu
szczypiorek
masło czosnkowe z chili (przepis tutaj)

Pory oczyść, pokrój w krążki, nie muszą być specjalnie cienkie. Do rozgrzanego rondla wlej oliwę, dodaj masło. Kiedy zacznie się pienić dodaj posiekany czosnek i cebulę. Obsmaż 2-3 minut. Dodaj pora i dalej obsmażaj na dość dużym ogniu ok. 5 minut, żeby składniki złapały odrobinę złotego koloru. Dolej wino, odparuj. Ziemniaki obierz, pokrój w grubą kostkę i dodaj do porów. Zalej bulionem, przykryj i gotuj na małym ogniu ok. 20-30 minut. Zdejmij z ognia, wlej śmietanę i dokładnie zmiksuj. Wlej do miseczek, na każdą porcję pokrusz ser, dodaj szczypiorek i wiórki zmrożonego masła. Zupa wygląda i pachnie wspaniale. Smacznego!

* Inspirowane przepisem i pomysłem Karola Okrasy.... (którego wielbię nieustannie).


8.4.13

Witam wiosnę chlebem z masłem

Jednak nie da się ugotować wszystkiego.
Zapał był słomiany i para poszła w gwizdek.
Miało być co nie miara, jest trochę mniej.
Podobno podstawy są najważniejsze.
A kto szuka ten znajdzie.
Spróbuję o tym pamiętać...
Co by nie mówić, chyba wiosna!

Po pięknym weekendzie życzę Wam optymistycznego tygodnia.


MASŁO Z CHILI, CZOSNKIEM I PIETRUSZKĄ
GARLIC BUTTER WITH CHILI & PARSLEY

300 g dobrego miękkiego masła
2 papryczki chili
3-4 ząbki czosnku
mały pęczek natki pietruszki

Papryczki przekrój i wyjmij pestki. Czosnek obierz. Wszystkie składniki bardzo (naprawdę bardzo) drobno posiekaj lub wrzuć do blendera. Masło pokrój w grubą kostkę i przełóz do głębokiej miski. Dodaj natkę, czosnek i chili. Utrzyj na gładką masę.
Gotowe masło przełóż na folię strech i owijając je uformuj wałeczek. Gotowe!

Masło można zamrozić do dłuższego przechowywania lub schłodzić w lodówce i zjeść od razu. 
Doskonale pasuje do wszystkiego :) Steków, grzanek, kanapek, grillowanych warzyw, omletów. U mnie zobaczycie je jeszcze jako dodatek do zupy.
Smacznego!



2.4.13

Zupka z kubka otwiera drugi sezon zimowy!

Dziś jest pierwszy dzień od bardzo wielu dni.
Dzień pytań bez odpowiedzi.
I paznokci w kolorze kurczaczków.

Pozwolę sobie nie uszczęśliwiać całego świata.
Wszystko może mnie dziś ominąć.
Spokojnie przetrzymam chwilową otyłość myśli.

A kiedy przyjdzie wiosna otworzę się na kolory.
Wyciągnę z dna szafy kanarkową torebkę…

Póki co, zapraszam na zupę. Jesienno-zimową. Aura sprzyja. Wszystko śpi.
Krótki tydzień dobry, bo krótki.
Słońca Wam życzę Kochani!



PYSZNA ZUPA Z ZIELONYCH CUKINII Z FUJ-SERKIEM I SOSEM SOJOWYM
GREEN ZUCCHINI SOUP WITH SOY SAUCE & SESAME

1 kg zielonych cukinii
100g serka topionego
2-3 ząbki czosnku
1-2 szklanki bulionu warzywnego
1 mała cebula
2 łyżki masła
2 liście laurowe
2-3 ziela angielskie
4 łyżki soli
Do dekoracji:
sos sojowo-grzybowy
sezam

Cukinie umyj i pokrój w grubą kostkę. Przełóż do miski, posyp solą i odstaw na 10-15 minut.
W tym czasie obierz i pokrój cebulę, posiekaj czosnek. W sporym rondlu (takim, żeby pomieścił całą cukinię) rozpuść masło.
Kiedy zacznie się pienić dodaj cebulę, czosnek, liście laurowe i ziele. Obsmaż do zrumienienia.
Opłucz cukinię z soli pod wodą i wrzuć do obsmażonej cebuli z czosnkiem. Dalej obsmażaj warzywa na dość dużym ogniu przez ok. 10 minut.
Dolej 1 szklankę bulionu, zmniejsz ogień na mały i gotuj pod przykryciem ok 20-30 minut.
Zdejmij zupę z ognia, wyjmij ziele i liście, dodaj serek i dokładnie zblenduj. Jeśli zupa będzie za gęsta dolej drugą szklankę bulionu. Konsystencja zależy od upodobań. Dopraw solą i pieprzem do smaku.
Podawaj gorącą udekorowaną sosem sojowym (ok. 1 łyżeczki na porcję) i sezamem, o którym ja zapomniałam :)).
Sos sojowy nadaje zupie wyjątkowy smak i dobrze się komponuje z sezamem. Szybka i dobra zupa na chłodne dni. Smacznego!



19.3.13

Śniadanie prawie na trawie

Muszę mieć notes przy łóżku.
Za dużo mi się wymyka przed snem.
Czarno widzę pisanie po ciemku.
Nie wszystko trzeba rozumieć.
Ważne, żeby nie uciekło.
I hyc, do szuflady!
Rankiem będzie jak znalazł ;-)

Nie wiem jak Wy, ale ja mam dziś ochotę na leniwe śniadanie... za oknem robi się zielono, a zimy już nie ma, prawda?


SAŁATKA ŚNIADANIOWA Z JAJKIEM I CHEDDAREM
FAST NO RECIPE SALAD WITH EGGS & CHEDDAR CHEESE

Na 2 porcje:
2 garści listków szpinaku
10-15 pomidorków koktajlowych
4 łyżki startego cheddara
6 jajek przepiórczych
Sos:
4 łyżki oliwy
1 łyżka octu cydrowego
szczypta brązowego cukru

Jajka włóż do garnuszka z zimną wodą i ugotuj, ok. 3 minuty. Szpinak i pomidorki umyj i osusz. Pomidorki przekrój na pół. Wszystko przełóż do miski. Składniki na sos, oliwę, ocet i cukier zakręć szczelnie w słoiczku i dobrze wymieszaj potrząsając energicznie. Polej warzywa i jajka sosem, całość posyp serem. Gotowe! Ekspresowe śniadanie, (ciut na wyrost) w wiosennym wydaniu. Najlepiej smakuje z ciepłą chrupiącą grzanką.


11.3.13

Melduje się serek wyborny z pistacją :-)

Widziałam rano Wiosnę za rogiem.
Na skrzyżowaniu Mrozów i Śniegów.
Nie miała butów.
A na mojej nowej ulicy nie ma bloków.
Ludzie spacerują.
A ja padam ze szczęścia.
W końcu zamieszkaliśmy gdzie trzeba!
I zjedliśmy śniadanie jak ludzie :-)


SEREK WYBORNY Z PISTACJAMI
BREAKFAST CHEESE SPREAD WITH PISTACHIOS 

250 g białego sera tłustego
1 łyżka śmietany
3 łyżeczki kaparów
3-4 łyżeczki oliwy
pół ząbka czosnku
10-15 listków lubczyku
10-15 listków natki pietruszki
sól, pieprz do smaku
pistacje do posypania (ok. garść)

Ser, śmietanę i oliwę przełóż do miski i dobrze wymieszaj. Pozostałe składniki, oprócz pistacji, bardzo drobno posiekaj i dokładnie wymieszaj z serową masą. Można również wszystko włożyć do blendera i zmiksować na zieloną gładką masę. W obu przypadkach, gotowy serek przełóż do miseczki, posyp solidną porcją pistacji i polej oliwą. Gotowe! Serek idealnie nadaje się do kanapek, ale też jako przekąska np. z krakersami. Smacznego!

15.2.13

Dziś też jest dzień...

Na kocham, lubię, szanuję.
Przytulam bo chcę.
Jestem bo jesteś...

Kto obszedł walentynki... szerokim łukiem ten zuch ♥
Dla tych którzy kochają cały rok!

Jak nic nie stanie mi na drodze, za tydzień przyjdzie włochaty stwór...
Szalonego weekendu Wam życzę!



SMOOTHIE TRUSKAWKOWE Z CYTRUSAMI
STRAWBERRY SMOOTHIE WITH EXOTIC FRUITS

Na ok. 4-5 porcji:
500 g truskawek mrożonych
150 ml soku z ananasa
sok z 1 czerwonego grejpfruta
sok z 2 pomarańczy
1/2 łyżeczki pasty waniliowej
1 łyżeczka cukru trzcinowego

Wyciśnij sok z pomarańczy i grejpfruta. Wszystkie składniki wrzuć do blendera i zmiksuj na gładko. Powolnym zajmuje to jakieś 4 minuty. Przepis doskonały ;-)


6.2.13

Dzień bananasa, czyli smoothie bananowo-ananasowe

Chciałam spędzić dzień na rozmyślaniu o jaśminie.
Jaśmin musi poczekać.
Za oknem żałosny wyciskacz łez.
Wiadomo jak to się skończy.
Nie wolno wszystkiego odkładać na jutro.
Dziś będę Królową Śniegu.
(w mocno przesolonych butach)…

Pijcie żółte na zdrowie!
Żeby było jak w Chałupach, za dawnych lat ;-)




BANANASOWE SMOOTHIE Z CYTRUSAMI
BANANA SMOOTHIE WITH PINEAPPLE, ORANGE & GRAPEFRUIT

Na ok. 4 porcje:
2-3 duże banany
sok z 1 czerwonego grejpfruta
sok z 2 pomarańczy
100 ml soku z ananasa

Banany obrać. Wszystkie składniki wrzucić/wlać do blendera i zmiksować na gładką pyszność. Latem, przed podaniem, można wstawić na godzinę do lodówki, żeby smoothie było bardzo zimne.
Mikstura nie wygląda szczególnie pięknie, ale smakuje naprawdę cudownie. Połączenie bananów z sokiem ananasowym daje obłędny świeży zapach i jest naprawdę pyszne.
Ciekawe, czy panu Zbyszkowi by zasmakowało? ;-)


21.1.13

Marchewkowe pole doprawione chrzanem i śmietaną

- Napisałaś coś ostatnio?
- Nic.
- Dlaczego?
- Nie wiem. Chyba mam kryzys pióra.
- Przecież Ty nie piszesz piórem…

I tak, zamiast pisać (czymkolwiek), zrobiłam zupę.
Zupę optymistyczną. Zupę słoneczną.
Może odwołamy już zimę? Ktoś jest za?
Strasznie mi dziś zimno.


MARCHEWKOWA ZUPA Z CHRZANEM I ŚMIETANĄ
CARROT SOUP WITH HORSERADISH & CREAM

700 - 720 g marchewki
2 niewielkie ziemniaki
2 łyżki oliwy
1 łyżka oliwy cytrynowej
sok z połówki cytryny
1 średnia cebula
1 płaska łyżeczka cząbru
2 liście laurowe
1/2 łyżeczki nasion kolendry
1/2 łyżeczki pieprzu czarnego mielonego
szczypta soli
3-4 szklanki bulionu drobiowego (lub warzywnego)
80-100 g śmietany 30%
2 łyżki tartego chrzanu

Rozgrzej w rondlu obie oliwy, obsmaż na nich pokrojoną w kostkę cebulę. Dodaj wszystkie zioła/przyprawy i pokrojoną w plasterki marchewkę. Podduś na sporym ogniu, ok. 15 minut. Dodaj pokrojone w kostkę ziemniaki, zalej bulionem. Zmniejsz ogień i gotuj pod przykryciem do miękkości warzyw. Wyłów liście i jeśli się uda, ziarenka kolendry. Dodaj chrzan i powoli wlewaj śmietanę mieszając. Zmiksuj zupę na gładki krem, zagotuj ponownie i gotowe. Smacznego!