6.11.12

Vichyssoise zjadamy na raz ;)

Gęsta. Pachnąca. Urzekająca.
Kilka składników a smaku w niej za trzy.
Klasycznie francuska.
W talerzu znika bez śladu choć jest.
Najpiękniejsza na świecie zupa bez koloru.
Miłość od pierwszej łyżki.
Vichyssoise.


ZUPA VICHYSSOISE
VICHYSSOISE SOUP

Na 4 porcje:
2-3 spore pory (ok 300 g tylko białych części)
1 duża cebula
1 łyżka masła
300 ml bulionu (drobiowy lub warzywny)
2 średnie ziemniaki
2 łyżki śmietany 22%
szczypta pieprzu
pół pęczka szczypiorku

Masło rozpuść w rondlu. Dodaj pokrojone w krążki pory i cebulę posiekaną w kostkę, dopraw pieprzem. Duś na średnim ogniu 10-15 minut. Do warzyw dolej ciepły bulion i pokrojone w kostkę ziemniaki. Zamieszaj i gotuj zupę pod przykryciem jeszcze 25-30 minut. Zdejmij z ognia, dodaj śmietanę i zmiksuj dokładnie na aksamitny krem. Oryginalnie Vichyssoise jest zupą podawaną na zimno. Powinna trafić na 2-3 godziny do lodówki. Latem to doskonały obiad na upały. Jesienią podaję zupę na ciepło. W każdej z opcji należy ją solidnie posypać posiekanym szczypiorkiem. Smacznego!

*Przepis oryginalny pochodzi z książki The Australian Women's Weekly FRENCH (która to książka pełna jest cudownych przepisów)

5.11.12

Wszystko tonie w deszczu tonie...

Jesień kradnie mi czas. W najgorszym momencie.
Teraz kiedy najbardziej go potrzebuję.
Na wszystko. Na nas. Na dom.
Choć trochę na przyszłość.

Ja też wyrywam jesieni. To co ma najlepszego.
Na szybko. Bez eksperymentów. Bez ryzyka.
Stać mnie tylko na już znane. Przyjazne.

Będzie zupa. Najlepiej koi i goi.
Będzie dobrze. Potem jeszcze lepiej.

Jaka? Możecie zgadywać.
Jutro supełek zagadka rozwiąże się sam...

Życzę Wam tygodnia na spokojnych wodach