21.5.12

Nie robi się tego dziewczynie na wiosnę...


Gdy nadchodzą truskawki.
Szparagi się pysznią.
I marchewki takie słodkie.

Nie robi się tego dziewczynie na wiosnę...
Tak nie przystoi.
Wystarczy powiedzieć.
Dać znak, że żar stygnie.

Nie robi się tego dziewczynie na wiosnę...
Nie zostawia się jej.
Zapłakanej, załamanej.
Bez piekarnika...

Niestety, chyba przyszła na niego pora. Staruszek ledwo już ciągnie. Właściwie to nie ciągnie. Tak do 150. Dalej nie daje rady. Cóż zrobić. Trochę razem popiekliśmy. Smutno...

Na pocieszenie usmażyłam sobie babcinego grzybka. Ze szparagami i młodą cebulką.

Miłego tygodnia 



KLASYCZNY OMLET GRZYBEK ZE SZPARAGAMI I CEBULKĄ
TRADITIONAL OMELETTE WITH ASPARAGUS AND SPRING ONIONS
1 sztuka/ patelnia śr. 20 cm

2 jajka
łyżeczka mąki pszennej
szczypta soli
1 łyżka masła
10 zielonych szparagów (jak najcieńsze)
3 cieniutkie zielone cebulki
Kilka płatków parmezanu
Listki świeżej szałwi

Szparagi przekrój na pół. Wrzuć na wrzącą wodę i gotuj 3-4 minuty. Wyjmij, osusz. Cebulki oczyść i przekrój wzdłuż.
Rozbij jajka, oddziel białka od żółtek. Białka z solą ubij mikserem na sztywną pianę. Masło włóż na patelnię, niech rozgrzewa się na średnim ogniu. Do piany dodaj żółtka i mąkę. Szybko wymieszaj składniki trzepaczką (mikser działa tu zbyt agresywnie) i przelej gotową masę na rozgrzane już na patelni masło. Smaż aż brzeg zacznie się rumienić, ok. 5-6 minut. Na wierzchu ułóż połówki szparagów i cebulki. Przewróć grzybka. Możesz zsunąć go na talerz, nakryć od góry patelnią i szybko obrócić. Smaż kolejne 5 minut i od razu podawaj udekorowane parmezanem i szałwią. Gotowe!




13 komentarzy:

Kamila pisze...

No właśnie nie robi, ani na wiosnę, latem wcale, o jesieni i zimie nie wspomnę! Pysznie! Pozdrawiam

Konwalie w kuchni pisze...

Nie smuć się!
Przy tej temperaturze, możesz jeszcze bezy upiec i pavlovy z truskawkami:)
Grzybek wygląda smakowicie!:)

onionchoco pisze...

Kamila - zgadzam się i pozdrawiam :)

Konwalie - masz rację, w ogóle mogę się teraz wyspecjalizować w pieczeniu w niskiej temperaturze :) Może to jakiś znak! Otwierają się nowe możliwości :)
Grzybka polecam, również na słodko.
:*

kulinarna mekka pisze...

uwielbiam czytac twoja poezje!!! :D dziekuje za umilenie wieczoru. i za grzybka. juz go nie zapomne i na pewno sobie na lunch zrobie. moze juz jutro?...

sciskam serdecznie zlamane serce, basia.

ps. juz moja mama mówila, ze najlepszym lekarstwem na zlamane serce jest nowa milosc! wiec moze jako maly flirt w miedzyczasie prodiz? podobno mozna w nim czynic cuda... :)))))))

Aurora pisze...

Hehehe boski tekst, kochana!
Niestety w moim przypadku żar jaki daje piekarnik to ten jedyny :P

onionchoco pisze...

Basia - dzięki za pociechę :) Racja, że nowa miłość najlepsza na starą i dlatego już fantazjuję o nowym. Takim pięknym, gorącym, wszystkopiekącym i wszystkoumiącym. A prodiż to swoją drogą mogę mieć :) Pamiętam tą maszynę z dzieciństwa, wychodziły z niej cuda! Buuziaki :*

Aurora - dziękuję Ci bardzo! Kochana, ale masz czekoladę, wystrzałowe szpilki, wiosnę, nas... a Pan Piekarnik sam przyjdzie. Przytnie Cię swoimi gorącymi drzwiczkami w najmniej spodziewanym momencie! :*

Amber pisze...

O tak, nie robi sie tego dziewczynie...
A grzybek przesmaczny!
Pamiętam ,grzybki' mojej babci.
Niezapomniane wspomnienia...

kachna pisze...

Genilany tekst! Jestes niesamowita! :)))
Eeeech te Kaski i ich fantazje... A tak w ogole to Ty masz "prawo jazdy" na taki kosmiczny wszytskoumiacy i wszytskopiekacy cud technologii?:P
A grzybek? Smakusny! Taki, taki...aaaam! I po grzybku pozostaje tylko wspomnienie i rozowy nalot na pustej lampce wina;)
Buzka!:*

onionchoco pisze...

Amber - to jest właśnie mój "babciowy grzybek" i własnie to niezwykłe wspomnienie. Teraz można z nim robić cuda, ale "wtedy" nawet bez dodatków był najlepszy na świecie! Pozdrawiam Cię serdecznie "sycylijska szczęściaro" :)))

Kachna - dzięki kochana! My fajne jesteśmy tylko leniwe :)) A w życiu, nie obsługiwałam takiej maszyny. Póki co mam uprawnienia do kręcenia dwoma pokrętłami - temperatura i pieczenie góra/dół, ale nie traćmy wiary, doszkolę się :) I wtedy... upiekę takie ciasto jakiego świat nie widział.
:*

Joanna Skoraczyńska pisze...

Mój piekarnik działa bez zarzutu, ale ja i tak chcę się pocieszyć bez powodu takim cudownym grzybkiem :-)

onionchoco pisze...

Joanna - i słusznie! Najpierw grzybek, potem Twoja babeczka z kremem :)
Pozdrawiam Cię gorąco.

renia_t pisze...

Ja też reflektuję na grzybka :-)Pocieszanie najlepiej wychodzi przy wspólnym jedzeniu :-)

onionchoco pisze...

renia - Baaardzo chętnie goszczę Cię przy grzybku! I nie tylko :-) Udanego weekendu.