16.5.12

Tak, na pewno lubię deszcz!


I znowu jesień
Szybko zleciało…
Parasol pod ręką.
Płaszcz na wieszaku.
Tylko grzybów brakuje.
I grzmotów…
Ale za to Gie wrócił do kuchni!
I jest obiad.
Ciepły.
Gęsty.
Pyszny.
Ze śmietaną.
I z serkiem.
I jesteśmy jeden obiad bliżej.
Do wiosny.
Smacznego kochani!


WOŁOWINA A LA STROGANOFF
QUICK STEAK & MUSHROOMS STROGANOFF*

Na obiad dla 2 osób:
200 g mięsa wołowego, np. rumsztyk
200 g pieczarek
70 ml śmietany 18%
80 g serka light, np. Philadelphia
150 ml bulionu wołowego
2 łyżki octu winnego (czerwony lub biały)
1 średnia zielona papryka
1 czerwona cebula
2 ząbki czosnku
oliwa do smażenia
mielona papryka czerwona łagodna do smaku

Mięso umyj, osusz i pokrój w cienkie paski. Czosnek drobno posiekaj. Na patelni rozgrzej dobrze dwie łyżki oliwy i podsmażaj na niej mięso z czosnkiem, 3-4 minut. Zdejmij mięso z patelni. Paprykę i pieczarki pokrój w paski i wrzuć na patelnię doprawiając papryką sypką (u nas 1 łyżeczka) i podsmażaj ok. 10 minut. Serek połącz ze śmietaną (serek jest light tylko dlatego, że z pełnotłustym jest za naprawdę ciężko :)). Na patelnię dodaj ocet winny i odparuj. Wlej wywar, a kiedy zacznie się gotować dodaj serek ze śmietaną. Podgrzewaj całość 2-3 minuty. Wrzuć mięso, poczekaj jeszcze minutę i gotowe!

Powyższy przepis to przepis bazowy. Do tego dania zwykle dodaje się jeszcze musztardę lub sos Worcester. Można dodać świeży tymianek, pastę pomidorową lub świeże pomidory. Na fotce jest właśnie wersja z pomidorami. Eksperymentowanie zawsze mile widziane :)
Można podawać z grzankami albo z ryżem.
Smacznego!


* Przepis powstał w oparciu o danie o tej samej nazwie z książeczki GoodFood 101 „Easy student dinners”

18 komentarzy:

Konwalie w kuchni pisze...

Tak, u mnie też jesień na całego!
Takie konkretne danie jest idealne na szare i chłodne popołudnia:)
Oby do wiosny!;)

onionchoco pisze...

Konwalie - święta racja! Gorzej, że ostatnio mam wrażenie, że hasło "oby do wiosny" słyszę okrągły rok :))
Ale... oby do wiosny! No i słońca Ci życzę.

kachna pisze...

Oj tam, oj tam...ja tam nie potrzebuje jesiennej aury aby sie moc delektowac tak mniamusnym Stroganoffkiem:))) A propos...od zawsze bylam przekonana, ze pisze sie to nazwisko przez "o" - Strogonoff:)
Pozdrowka!:*

Kamila pisze...

Pysznie, bardzo, na poprawę pogody :)

onionchoco pisze...

kachna - tak naprawdę jegomość nazywał się Paweł Aleksandrowicz Stroganow, więc i po mojemu i po twojemu źle :) Powinno być i przez "a" i przez "w" na końcu, ale ten "off" jakoś pasuje mi do dzisiejszego nędznego klimatu :)
A ja tęsknię za słońce i chce już ciepło!
buźka :*

Kamila - miejmy nadzieję, że to coś zmieni :)

Wiewióra pisze...

Mniam, mniam lubię takie mięsko :D

Dziki lokator pisze...

Niech sobie pada, kiedy na stole takie rozgrzewające dania, do tego kieliszek czerwonego wytrawnego i... lepiej być nie może!;)
Uwielbiam takie jednogarnkowe obiadki!
Na chłodniki jeszcze przyjdzie czas, jeszcze będziemy mieć dość upałów... ;)
Serdeczne pozdrowionka,
Ewelina

Aurora pisze...

Jakby nie było są plusy tej deszczowej aury ;)

katie pisze...

Wygląda super :) Dawno nic z wołowiny nie robiłam, ale to może dlatego, że mi nie wychodzi :)
Pozdrawiam :)

onionchoco pisze...

Ewelinko - a co to te upały? :)) Masz rację, że na wszystko przyjdzie pora, ale ja bym chciała żeby to było już!
Mimo dobrego obiadu. Buziaki :*

Aurora - Ty to jednak potrafisz na wszystko patrzeć przez czekoladowe okulary!

katie - może dlatego, że wołowina to męska sprawa. Ty zostań przy cudnym kurczaku z mango, a na wołowinę naciągnij jakiegoś Pana Kucharza :)

Nieśka pisze...

Mmmniam!

kulinarna mekka pisze...

a u mnie dzisiaj lato!! tylko jestem ciekawa, na jak dlugo zostanie. podobno niedlugo ma byc jesien, ostatnio byla prawie zima. w jakich czasach my zyjemy?? ja chce, zeby bylo tak jak kiedyyyyys.... :D
jedno jednak musze wam powiedziec: takie pyszniutkie danie smakuje mi zawsze, niezaleznie od warunków pogodowych panujacych za oknem... paaalce lizac!

Marta @ Śniadania pisze...

Z chęcią bym taką zupę wciągnęła.

Marta @ Śniadania pisze...

I iwem, ze strogonof to nie zupa, ale u mnie zawsze sie na niego zupa mowilo, haha.

onionchoco pisze...

Basia - dzięki :) Ja też bym chciała, żeby było jak kiedyś. Pamiętam, że jak byłam mała to w maju zawsze nosiłam spódniczki i białe podkolanówki! Trzy dni temu wyjęłam zimowy sweter... nie tak miało być!
Ale co racja to racja, dobre zawsze smakuje :)

Marta - treściwe zupy jadacie :)
Nie ma co się dziwić, trzeba dorównać Twoim śniadaniom.

:*

jerzy pisze...

Taka potrawka jest smaczna o każdej porze roku

Żorż Ponimirski pisze...

Amam! Chętnie wchłonę przy najbliższej okazji :)

onionchoco pisze...

Żorż - I tak jesteś moim bohaterem! Gotuj ze mną w domu a nie będziesz miał tak przykrych niespodzianek :)))
Pozdrowienia