20.11.13

BRUKSELKA W BALSAMICZNEJ GLAZURZE Z MIGDAŁAMI

Haha, już widzę wasze miny ;-) Ale, ale, to wpis okraszony sukcesem. Możecie otworzyć oczy. Udało się!

Po latach zmagań z duchami przeszłości. Po dekadach odwracania głowy i zatykania nosa. Oswoiłam koszmar każdego przedszkolaka. Przemieniłam maziowate kulki w kolorze ścierki w naprawdę smaczny dodatek. Słodko-kwaśną nutą pokonałam obezwładniający zapach nieuchronnego koszmaru.

Walczyłam ze sobą długo, żeby w ogóle sięgnąć po brukselkę. Była ucieleśnieniem całego bezsmakowego zła przedszkolno-szkolnych stołówek. Jedyną konkurencją dla potworów z szaf i kościstych czarownic spod łóżek. Z drugiej strony, leżała tak niewinnie w zielonych skrzynkach i ślicznie wygląda na jesiennym straganie. Czy ja w ogóle pamiętam i wiem jak ona naprawdę smakuje? Nie może być aż taka zła. Może jednak spróbować?

Pomyślałam, że co ma być to będzie. Najwyżej znów poczuję się jak pięciolatka przed drzemką. Pogrzebałam po internecie w poszukiwaniu inspiracji. Wymyśliłam własny sposób na brukselkę. Mówiąc skromnie, wyszła świetnie. Chyba odczarowałam żabę!

Polecam przepis każdemu, kto na słowo brukselka reaguje płaczem ;-)




BRUKSELKA W BALSAMICZNEJ GLAZURZE Z MIGDAŁAMI
BALSAMIC GLAZED BRUSSELS SPROUTS

Na 2 małe porcje:

10 brukselek
10 migdałów potłuczonych
2 spore łyżeczki masła
1 łyżeczka miodu akacjowego
8-10 łyżeczek octu balsamicznego

Brukselki obierz z zewnętrznych liści, przekrój na pół wzdłuż. Na małej patelni rozpuść jedną łyżeczkę masła.Obsmażaj brukselkę na średnim ogniu do zrumienienia, ok. 5 minut. Dodaj drugą łyżeczkę masła, miód i balsamico. Zmniejsz ogień i redukuj do kleistej glazury, ok. 10 minut. Przełóż na talerz
i posyp migdałami. Gotowe. Podawaj z białym pieczywem.
Nawet się nie zorientujesz kiedy znikną :-) Smacznego.



9 komentarzy:

Kasia Poliwka pisze...

Mniammmm...brukselka! Uwielbiam!:)
Moja tesciowa robi pyszna z podsmazanym boczkiem, ale ja uwielbiam w kazdej bostaci i wmawiam sobie, ze nawet ta ugotowana na parze i skropiona oliwa i balsamico tez wymiata:) A Twoja wersje bede mogla szamnac dopiero wtedy, gdy zostane modelka...i to tez w kontrolowanych ilosciach:)))
Muaaaa:*

Aurora pisze...

Odczarowanie pełną gębą :)

majka pisze...

Cale szczescie, ze ja nie mam takich traumatycznych przezyc :) Brukselke zawsze lubilam. Prawde mowiac jadlam ja tylko w zupie jarzynowej ale lubilam :) Jakis czas temu robilam brukselke z boczkiem i bardzo nam smakowala. Chetnie wyprobuje przy okazji i Twoj przepis :)

Pozdrowienia.

katarzynka pisze...

Kasia - wszystko co wychodzi z rąk Twojej teściowej jest boskie, nawet moja pizza :)) Dobre fluidy zachodzą daleko!
Łyżeczka miodku nikomu jeszcze w boki nie poszła. Ale nie będę Cię kusić do złego. Dieta to dieta.
Muaaaa :*

Aurora - półpełną, porcja eksperymentalna nie była duża :)

Majka - hm... a ja zawsze myślałam, że miłośników brukselki po prostu nie ma. Ta wersja z boczkiem pojawia się co krok, muszę i ja spróbować. Może to jest druga tajemnica dobrej brukselki?
Się zobaczy.
:*

framboisier pisze...

Moja mina jest dokładnie taka, jaką sobie wyobrażasz. Ale podejmę brukselkowe wyzwanie
:)

katarzynka pisze...

fram - no ja myślę. Wcale nie będzie tak ciężko ze jedzeniem tego co wyjdzie :)

Konwalie w kuchni pisze...

U mnie tak było z surówką z selera,
ale pokonałam niechęć i stwierdzam,
że surowy seler jest pycha:)
Brukselkę natomiast uwielbiam w każdej postaci
i taka porcyjka to dla mnie stanowczo za mało;)

katarzynka pisze...

Magda - jeszcze jakiś czas temu chętnie bym zamieniła brukselkę na selera. Uwielbiam! Ze śmietaną i rodzynkami. Może kiedyś, specjalnie dla Ciebie, go tu pokażę. Póki co, cieszmy się brukselką. Dla Ciebie potrójna porcja na weekend :)

me and alice pisze...

Beautiful pictures!
And I love your cute profile pic with the grey hat!
/Susanne