17.3.14

KOTY MARCUJĄ, LUDZIE LEŻAKUJĄ

No i porwała mnie fala sezonowego oszołomienia... Niesiona perspektywą długich dni i ciepłych wieczorów wylądowałam w łóżku. 
Sama i zmarznięta. Zasmarkana i rozkasłana. Okazało się, że to co czułam w nosie wcale nie było wiosną. Nie było nawet zapowiedzią zmian na lepsze. Było zwykłym nędznym wirusem. 
Na zwolnieniu człowiek teoretycznie ma czas. O naiwny człowieku! Co ci po czasie, jak nie masz siły zebrać nawet zmarniałych myśli, o członkach nie wspominając. Zamiast raczyć się owocami najbardziej rozpustnych kulinarnych fantazji, ograniczam się do płukania, psikania i wdychania. 
Odmiana niespecjalnie miła. Gdyby ktoś proponował, odmawiajcie bez zastanowienia!

Póki co stać mnie na śniadanie, którym się dzielę. Płynne gorące żółtko z parmezanem naprawdę leczy!

Naciągam kołdrę pod brodę, zabieram do łóżka białe, delikatne, nieobcierające.
Nawet najbardziej choremu człowiekowi KREW Z NOSA z rewelacyjnym Bodo Koxem zawsze robi lepiej. Kto nie widział, temu polecam.

Dobrego tygodnia 



ŚNIADANIE DO ŁÓŻKA
BED & BREAKFAST SANDWICH

Na samotne leżakowanie:

1 pszenna bułka
1 jajko
masło kozie
parmezan
ulubiona sałata
sól, pieprz czarny do smaku

Bułkę wrzucamy do tostera. Na małej patelni rozgrzewamy odrobinę masła i smażymy jajko sadzone, doprawiamy solą i pieprzem. Gorącą bułkę smarujemy masłem, układamy sałatę, na to jajko i wiórki parmezanu. Przykrywamy drugą połówką bułki. Gotowe. 






10 komentarzy:

Kamila pisze...

Zdrowiej szybko!

anna pisze...

Ojej Kochana!
To zycze Ci lepszej formy, zeby cos z tym wolnym czasem jednak konstruktywnie podzialac. Korzystaj i wypocznij a z tym sniadaniem to mi dopiero narobilas ochoty...

Musze sobie zaserwowac :-) tylko bez bulki pszennej, niestety

Buziakow moc

whiness pisze...

Życzę zdrowia! A śniadanie... pyszne. Pięknie uchwycone na zdjęciach :)

Aurora pisze...

Tak to ja się mogę kurować :)

Konwalie w kuchni pisze...

Ale jak to tak?
Zmarznięta, zasmarkana i SAMA?
A ten stwór wielki i włochaty,
co grzać powinien to gdzie?
Taki to pożytek z kota;)
Podobne śniadanie często robię,
więc wiem, że pyszne;)
Zdrowiej Katarzynko!

Anna Szmyd pisze...

Kasia! Jestem fanką Twojego literackiego i kulinarnego stylu:)

Anna Szmyd pisze...

Kasia, zdrowia i zdrowia i zdrowia!:)

katarzynka pisze...

Kamila, Whiness - dzięki wielkie, życzenia pomogły!

Anna - Dziękuję Kochana, za słowa i dziękuję, ze jesteś. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko dobrze. Wróciłam do pozadomowej rzeczywistości i póki co, nawet mi się to podoba :)
Siedzenie w domu faktycznie owocowało dobrymi śniadaniami, dziś już tak nie mam :) Jest na świecie parę rzeczy, z których ciężko by mi było zrezygnować. Pszenne buły są w top 3. Dla Ciebie bym zrobiła wersję specjalną, na ciemnym chlebie z chrupiącą skórką!

Aurora - lepiej sobie tak dogadzać niż się kurować :) Efekty uboczne są mniej ładne.

Magda - Aaaa masz całkowitą rację! Bywał ale jako nieruchomy cel byłam mało interesująca, choć przysypialiśmy razem regularnie :) Trochę pożytku z niego jednak było :)

Ania Sz. - Dzięki Kochana, cieszę się, że aż tu do mnie dotarłaś! Widzisz, pomogło. Lej miód na moje serce, ciężko mnie zasłodzić :)))

framboisier pisze...

O wczesnowiosennych wirusach (Twoich/moich, panoszących się po stolicy i po miastach odległych) nie chcę już nawet pamiętać ale taką bułę to ja bym na raz!

:)

katarzynka pisze...

Iza - ja też już nie chce pamiętać i prawie zapomniałam. W związku z tym na bułę jest mniej czasu, ale wolę to niż tamto. Za to weekendy można nawet kilka :)
Całusy i cieszę się, że... Ty wiesz co :)