12.11.12

Listopadowa dolina i solo buraczki

Kiedyś świat pachniał balonówą.
Blokiem czekoladowym, mlekiem w proszku...
Dźwięczał kluczem na szyi.
Dzwonkiem domofonu, zbieganiem po schodach…
Był miły w dotyku.

Dziś tamtych donaldów już nie ma.
Ciężko wygrzebać klucze z dna torby.
Błyskotki i dzwoneczki mnie irytują.
Świat się pomarszczył i zsechł.
I ja jestem coraz bardziej szorstka.
Jesień… wszędzie…

W piecu…. cieplutkie buraczki.
Mimo wszystko, różowego tygodnia!



PIECZONE SOLO BURACZKI (BEZ ROSOŁU Z KACZKI)
ROASTED BEETROOTS WITH ONIONS & GARLIC
  
5-6 małych buraków
2-3 duże cebule
2 ząbki czosnku
2 łyżki dobrej oliwy
1 łyżeczka pieprzu czarnego
1 łyżeczka soli
folia aluminiowa do zawinięcia buraków

Buraki dokładnie wyszoruj szczoteczką pod bieżącą wodą, nie obieraj. Nakłuj kilka razy widelcem z każdej strony. Cebule obierz, przekrój na pół, rozbierz na pojedyncze warstwy żeby powstały cebulowe „miseczki” (będziemy wykorzystywać tylko największe części, choć wszystko zależy od wielkości buraków). Weź cebulową miseczkę do ręki, wyłóż czosnkiem, popieprz i posól, skrop oliwą. Do „miseczki” włóż buraka i nakryj drugą połówką cebuli. Zamknięte w cebuli buraki poukładaj pojedynczo na kawałkach folii do pieczenia. Dobrze zawiń folię, żeby oliwa nie wypłynęła. Włóż buraki do piekarnika rozgrzanego do 180-190 stopni i piecz około 2 godzin. Co godzinę sprawdzaj, czy buraki są miękkie. Czas pieczenia zależy od wielkości buraków.
Kiedy buraki są miękkie, wyjmij je z foli, zdejmij cebulę i podawaj ciepłe.

Tak upieczone buraki są świetnym dodatkiem do obiadów i sałatek np. z rukolą i kozim serem, albo pieczoną dynią i pestkami dyni. Smacznego!



23 komentarze:

Jagoda pisze...

ciekawa jestem smaku - nigdy nie jadłam niczego podobnego :-)

agnieszka pisze...

Bardzo ciekawe danie :) Jestem ciekawa smaku!

katarzynka pisze...

Jagoda, Agnieszka - wygląda na to, że ciekawość to pierwszy stopień do pieczonych buraków. Ja je uwielbiam za niesamowicie "buraczany" smak. Buraczki tarte nie smakują aż tak dobrze. Pieczone to sto procent buraka w buraku :) Musicie spróbować!

zufik pisze...

Robiłam podobne, bardzo smakowicie wyglądają na Twoich zdjęciach

Wiewióra pisze...

pysznie :) i jesiennie! uwielbiam buraczki :)

MartynCia ^^ pisze...

Uwielbiam pieczone buraczki ;)polecam je też pokrojone w talarki z twarożkiem i czosnkiem niedźwiedzim ;)

alucha pisze...

Ładnie Katarzynko. Bardzo ładnie. Sentymentalnie :)
A buraki ciekawe. Bardzo ciekawe :)

kulinarna mekka pisze...

ach, katarzynko i co narobiłaś? łza mi się w oku kręci... sentymentalna się zrobiłam strasznie.

a co do buraczków, to już je piekłam, ale nigdy w cebuli i z czosnkiem! to po prostu genialny pomysł. robię w niedzielę na obiad.

dziękuję! za przepis i... za balonówę... :)

katarzynka pisze...

zufik, wiewióra - jak zawsze, dziękuję Wam za miłe słowa.

MartynCia - już nie raz wyszło, że mamy podobne smaki ;)

alucha - ściskam Cię jesiennie i sentymentalnie. Dziękuję.

Basia - wreszcie zajęłaś miejsce, które czekało na Ciebie i czekało :) To dobrze, odrobina sentymentalnych nut jeszcze nikomu nie zaszkodziła a potrafi obudzić fajne i inspirujące wspomnienia.
Buraczkowych jęzorów zatem Wam życzę i trzymajcie się ciepło.
Buziaki wielkie!

Magda pisze...

O jak tu ładnie...Co można wyczarować z tak zwykłych buraczków...Cudo...Pamiętasz zapach donaldów? I historyjki skrzętnie do pudełka zbierane? I zapach Pewexu...:)Pozdrawiam!

asiathinksthings.com pisze...

och tak, z kozim serem to pychotka <3

katarzynka pisze...

Magda - miło Cię gościć, dziękuję. Pewnie, że pamiętam zapach donaldów i to bardzo dokładnie! I historyjki też, nawet pamiętam jaki był w dotyku papier, na którym były drukowane ;) Aaa no i ten zapach wielkiego świata w Pewexach. Wyjątkowo dużo pamiętam z tamtych czasów, choć to już baaardzo dawno było ;) Pozdrawiam Cię serdecznie.

asia - fajnie, że lubisz. Jest nas coraz więcej :)

Konwalie w kuchni pisze...

Za blokiem czekoladowym nie przepadałam,
ale donaldy żułam namiętnie i zbierałam historyjki.
Wkurzałam się okropnie jak trafiła się kolejna, taka sama;)

A jesień da się lubić,
choćby za te buraczki pieczone:)

katarzynka pisze...

Magda - Taaak, ja też! I zawsze się złościłam jak mi ktoś je składał na pół bo z czasem farba się na tych zagięciach wycierała :) Teraz dzieciaki nie mają już takich rozterek. Z tym lubieniem to staram się z całych sił, ale nie wychodzi :( choć racja, buraki są promykiem szczęścia w ciemnościach :)
Buziaki!

framboisier pisze...

Wiesz za co uwielbiam Twojego bloga? Za to, że myślę że już nic więcej ze zwykłego jabłka nie wymyślę i nagle pojawiają się jabłuszka z garnuszka, że buraka trzeba upiec i tyle a Ty podsuwasz pomysł na ukrycie go w cebuli. Inspirujesz za co Ci bardzo dziękuję ! :-))

katarzynka pisze...

framboisier - Nie wiedziałam, ale teraz już wiem i bardzo, bardzo Ci dziękuję! Właśnie takie komentarze inspirują mnie do wymyślania tego wszystkiego i mają dla mnie ogromną wartość. Jak długo ja mam Was tak długo Wy będziecie mieć mnie :) buziaki!

Aurora pisze...

Takie buraczki wyrównają każdą dolinę ;)

Marta @ Co dziś zjem na śniadanie pisze...

taka pogoda, że mnie czasem też wszystko denerwuje, staram sie powtrzymać, żeby nie napisać o tym posta :)

katarzynka pisze...

Aurora - do wyrównania to chyba trzeba zjeść ich baaardzo dużo, ale przynajmniej skutecznie podnoszą poziom ;)

Marta - nie duś tego w sobie ;) Jak już teraz się wkurzamy to ciekawe, co będzie jak naprawdę przyjdzie zima. Wyjątkowo się jej w tym roku boję. Śniegi i mrozy w mieście to nie jest to co lubię najbardziej. Trzymaj się ciepło :*

kachna pisze...

Hmmm...pieczone buraczki? Ciekawa jest ich smaku... ale chyba szybko sie nie przekonam, bo u nas nie uswiadczy surowych burakow:(
Stuaszne buraki z tych "Makaronow" nie?:)))
Udanego weekendu!
Buziaczki!:*

katarzynka pisze...

kachna - jak to? Makarony nie sadzą buraków? Nie miałam pojęcia. Ty się lepiej zastanów jakie wino do tych buraków będzie pasowało ;))
Buziaki!

Anonimowy pisze...

Piękny Blog :) Piękne zdjęcia.
Potrawy genialne...inne, interesujące.
Zachwyciłam się ,przepadłam...
Pozdrawiam jesiennie.
Cedra

katarzynka pisze...

Cedra - miło Cię gościć. Bardzo dziękuję za taką masę komplementów i zapraszam ponownie. Miłej niedzieli :)