17.11.11

Gie Gotuje!

W niedzielę, w prezencie od Gie dostałam obiad. Bo Gie postanowił zostać regularnym kucharzem.
Uzbrojony w swoje rozliczne notatki i książki opanowuje całą kuchnię. Nie tylko nie da się tam wejść, ale i nie można. Gie nie potrzebuje babskiego gadania. To źle wpływa na nerwy. Gie pracuje i nikt nie może mu patrzeć na ręce. Może to i lepiej. Wystarczy kwadrans, żeby efekty uboczne gotowania skutecznie zablokowały wyjście :)
Zostaję po drugiej stronie. Nie patrzę, ale w obawie o nasz dom, nasłuchuję. Gie odmierza co do centymetra, odważa co do grama, odlicza co do sztuki. Stuka, płucze, tłucze, kroi, łamie… Wszystko sprawdza po trzy razy,
czyta na głos. W końcu przystępuje do zdecydowanych działań. Zaczyna gotowanie po męsku…

Gie upodobał sobie mięso. Jest mistrzem wołowych steków. Potwierdził na sobie, a konkretnie na mięsie, wyższość techniki Mistrza White’a nad smażeniem Ramseya. Nie dotyka, smaży na oko, do pierwszej krwi. Wychodzą idealne
i na pewno doczekają się osobnego posta. Teraz jest czas wieprzowiny. Gie wyszperał już dziesiątki przepisów
i drugie tyle wymyślił. Na pierwszy ogień poszedł pikantny schab pieczony z warzywami. Obiad wyszedł naprawdę dobry. Mięso nie wyschło, warzywa były w sam raz. Ziemniaki idealnie się przypiekły, a czosnek pysznie zmiękł. Wszystko w mig zniknęło z talerzy…

Kiedy Gie opuszcza kuchnię nic już nie jest takie jak dawniej :) Zmywarka chodzi przez dwie doby, bez przerwy.
Ale Gie jest szczęśliwy i spełniony. Domownicy najedzeni i dumni. Brawo mój Gie!
Polecam męskie danie z pełną odpowiedzialnością :)




WIEPRZOWINA PIECZONA Z WARZYWAMI
ROASTED PORK WITH VEGETABLES
W oparciu o przepis z książeczki „Good Food, 101 easy student dinners”

3 grube kotlety schabowe (z kością lub bez)
1 bulwa kopru włoskiego - fenkuł
1 duża papryka czerwona
5-6 ząbków czosnku (bez obierania)
3 szalotki (bez obierania)
300 ml rosołu drobiowego
2 łyżeczki tymianku (lub kilka gałązek świeżego)
10 średnich ziemniaków (ze skórką)
ok ¼ puszki pomidorków koktajlowych Mutti Pomodorini di collina
pieprz mielony kolorowy do smaku
kilka plasterków papryczki chilli

Warzywa umyj, pokrój w ósemki, szalotki na pół (jeśli ziemniaki będą małe wystarczy też na pół). Wszystkie składniki poza mięsem wrzuć do brytfanny, zalej rosołem i piecz pod srebrną folią ok. pół godziny, na 180-200 stopni. Później zdejmij folię, dołóż wołowinę, dopraw do smaku pieprzem według uznania. Jeśli w brytfannie będzie bardzo dużo sosu, część można odlać. Piecz jeszcze 20 minut w większej temperaturze, 200-240 stopni, aż warzywa się przypieką. Gotowe!

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Gie musi sprostować ten wysoce tendencyjny materiał... Zmywarka daje sobie radę w jeden dzień ;)

Wiewióra pisze...

Hehe dobrze, że mój Małżon nie czyta mego bloga :) bo by musiał co chwila prostować to i owo :) a przepis fajny :)

ewelajna pisze...

ho, ho, ho...:) Ile w tym Twojej dumy:)i radości:)
Wołowinę uwielbiam, ale moje podejścia do niej kończyły... się. Kropka. Wolę zamówić - wciąż jeszcze.
Pozdrawiam Pana GIE:)

onionchoco pisze...

Wiewióro: wystarczy, że lubi jeść to o czym piszesz! Czytać już nie musi :)

ewelajna: pozdrowienia przekazane, oczywiście z wzajemnością :) Fakt, tyle czasu go namawiałam do gotowania, że teraz to sama radość patrzeć na efekty. Próbuj dalej, w końcu się uda! To tak jak z moim pieczeniem, raz na... kilka razy wychodzi :)

Dzięki za komentarze, pozdrawiam. Również Gie Anonima i zostaję przy swoich dwóch dniach :)